Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lipca 2011

Pożegnanie truskawek

Jeśli szukacie szybkiego w przygotowaniu deseru to zdecydowanie polecam owoce pod kruszonką. Ja akurat zrobiłam z truskawkami, ale możecie zamiast - użyć malin, borówek amerykańskich, śliwek, jabłek albo to co akurat macie pod ręką.

MOJE SKŁADNIKI:

Owoce
ok 500g wybranych owoców
50g cukru
30g migdałów w płatkach - ja bardzo lubię :)
5 łyżek ekstraktu waniliowego

Kurszonka
110g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
75g masła
75g cukru

PRZYGOTOWANIE:

1. Zaczęłam od rozgrzania piekarnika do 180 stopni. W misce wymieszałam pokrojone truskawki z cukrem, ekstraktem z wanilii i migdałami. Wymieszane składniki wrzuciłam do naczynia żaroodpornego i wstawiłam do piekarnika.

2. Do miski miksera wsypałam mąkę, proszek do pieczenia i masło. Oczywiście możecie też ucierać ręcznie. Następnie dodajcie cukier i płatki migdałów.

3. Kruszonkę wsypałam na rozgrzane juz owoce. Starałam się, żeby warstwa kruszonki była równa. Po dodaniu kruszonki piekłam ok 40 minut. Kruszonka się zarumieniła a sos z truskawek zaczął bulgotać. :)

4. Na koniec odstawiłam do ostygnięcia.

Owoce pod kruszonką możecie podawać z bitą śmietaną, lodami albo tak jak ja z budyniem.

Życzę Wam smacznego :)



poniedziałek, 4 lipca 2011

Słodkie mini bułeczki, nie tylko na śniadanie...

Za oknem zimno, deszcz i kałuże... W takie dni chce się zrobić kubek kakao, przykryć się kocem i podziumgać coś słodkiego. Do tego nadają się moje, nie tylko śniadaniowe bułeczki :) Bułeczki te nadają się na śniadanie, na podwieczorek i do kawy czy herbaty. Przygotowanie zajmuje niewiele czasu a radość dla podniebienia jest ogromna.

SKŁADNIKI:

225g mąki
1 opakowanie proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru waniliowego
szczypta soli
50g masła w temperaturze pokojowej
2 łyżki cukru pudru
około 150ml mleka
odrobina mleka do posmarowania ciasteczek przed pieczeniem
masło i dżem do posmarowania bułeczek :)

PRZEPIS:

1. Rozgrzałam piekarnik do 220 stopni.

2. Do dużej miski przesiałam mąkę, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, sól i cukier i wymieszałam aż powstały się rodzaj granulek.

3. Podczas miksowania, stopniowo dodawałam mleko. Miksowałam do momentu aż ciasto się skleiło. Możecie do bułeczek na przykałd dodać rodzynki, żurawinę albo orzechy. Ja zrobiłam bułeczki bez niczego.

4. Zmiksowane ciasto wyjęłam na wysypany mąką blat i przez kilka minut wyrabiałam je ręcznie a następnie rozwałkowałam na grubość mniej więcej 2 centymetrów i używając okrągłej foremki do ciastek wycinałam małe kółeczka. Oczywiście możecie zrobić grubsze i większe :) Ja następnym razem zamierzam zrobić bułki a nie bułeczki ;)

5. Wycięte bułeczki ułożyłam na blasze do pieczenia, którą wcześniej wyłożyłam papierem do pieczenia i używając pędzelka posmarowałam wierzch mlekiem. Część bułeczek posypałam jeszcze perlistym cukrem.

6. Piekłam przez ok. 20 minut, ale pamiętajcie, żeby podczas pieczenia ich pilnować. Wyjmijcie w momencie gdy urosną i zarumienią się na złoto - brązowy kolor.

Podajcie mini bułeczki z masłem i dżemem... i delektujcie się słodką rozkoszą! :)

Smacznego! :)


wtorek, 7 czerwca 2011

Domowe granole :)

Macie ochotę na pyszną, słodką i zdrową przekąskę? Proponuje domowe granole :)

Ponieważ nie wszyscy wiedzą co to jest granola - wiem to ponieważ kiedy się chwaliłam, że zrobiłam pyszne domowe granole, kilka osób mnie zapytało co to jest, tak więc krótkie wytłumaczeie. Granole to mieszanka płatków zbożowych, suszonych owoców, orzechów i miodu, upieczona do chrupkości. Można je zjeść z mlekiem bądź jogurtem no i mogą się przydać do dekoracji deserów ALBO mogą być deserem :) np. z jogurtem, z serkiem danio albo mascarpone, ale o tym innym razem :) Dodatkowo, domowe granole zawierają znacznie mniej tłuszczu i cukry, czyli kalorii, niż gotowe mieszanki dostępne w sklepach.

Przepis ten pochodzi z książki "Gotuj i chudnij" tyle, że ja go nieco zmodyfikowałam.

SKŁADNIKI:

200g płatków owsianych
30g ziaren słonecznika (dodajcie to co lubicie najbardziej np. dynia, sezam etc.)
30g posiekanych orzechów włoskich (dodajcie Wasze ulubione ;))
1/2 łyżeczki esencji waniliowej
100g płynnego miodu
1 łyżka oleju słonecznikowego
60g suszonych owoców, według uznania - ja dodałam żurawinę i suszoną morelę

PRZEPIS:

1. Zaczęłam od rozgrzania piekarnika do 150 stopni.

2. W dużej misce wymieszałam płatki owsiane, ziarna słonecznika, suszone owoce i orzechy.

3. W misce wymieszałam oliwę, esencję waniliową i miód. WAŻNE: najpierw należy wlać oliwę, wtedy miód nie przyklei się do ścianek naczynia. Powstałą mieszanką polałam suche składniki i dokładnie wymieszałam tak, żeby wszystkie składniki się połączyły.

4. Następnie powstałą masę rozłożyłam na dużej blasze i piekłam przez ok. 20 minut. Po 20 minut pomieszałam całosć na blasze i piekłam jeszcze przez ok 15 minut. Na koniec - po wyjęciu z piekarnika odstawiłam do ostygnięcia. Ważne, żeby po ostudzeniu granole były chrupiące.

Moje pierwsze domowe granole zjadłam z jogurtem naturalnym i wiórkami czekoladowymi. Chyba nie muszę Wam mówić, że było to przepyszne?!? ;)

Zachęcam Was do pieczenia granoli! Jeśli ktoś z Was takowe zrobi - przesyłania zdjęcia na domoweinspiracje@gmail.com i weźcie udział w zabawie Wy też gotujecie!!! :)

Smacznego!



niedziela, 8 maja 2011

Wyczekane brownies... :)

Na pewno każdy z Was miewa dni, kiedy szuka sposobu na szybką poprawę humoru...
Ja w takich momentach sięgam po niezawodny i sprawdzony dla siebie sposób... Happy Food :) W takie dni kalorie się nie liczą wręcz nie istnieją!!! :)

Nie będę się rozpisywać tylko przechodzę do konkretów bo moje girlsy już się nie mogą doczekać przepisu :) Tak więc dziewczyny... do dzieła i czekam na zdjęcia Waszych brownies :)

Przy okazji zachęcam Wszystkich do pieczenia, gotowania i podsyłania zdjęć Waszych smakołyków do rubryki Wy też gotujecie :)

SKŁADNIKI:

2 tabliczki gorzkiej czekolady
kostka masła
100g mąki
300g cukru
6 jajek
bułka tarta
polewa deserowa
opcjonalnie do posypania - ja proponuje orzechy bądź pistacje

PRZEPIS:

1. Zaczęłam od rozgrzania piekarnika do 200 stopni. Do szklanej miseczki wrzuciłam połamane tabliczki czekolady i masło. Następnie miskę postawiłam na garnuszku z gotującą się wodą i czekałam aż moje składniki się roztopiły i połączyły. Z tej kostki masła zostawcie sobie mały kawałek do wysmarowania blachy.

2. W międzyczasie do kolejnej miski wbiłam jajka, dodałam cukier i ubijałam do momentu powstania bladej masy.

3. Następnie dodałam mąkę i ostudzoną maślano - czekoladową masę. Całość dokładnie wymieszałam.

4. Blachę dokładnie wysmarowałam masłem i posypałam bułką tartą. Następnie wlałam cudnie pachnącą masę i wstawiłam do piekarnika. Czas pieczenia to ca. 20 minut, ale sprawdzajcie patyczkiem stan ciasta bo czas pieczenia zależy od wielkości blachy i piekarnika. Wiecie im mniejsza blacha tym grubsza warstwa masy tym dłuższy czas pieczenia... no i każdy piekarnik jest inny tak więc lepiej sprawdzać ciasto - tak dla pewności :)

5. W trakcie kiedy ciasto się piekło przygotowałam polewę i posypkę. Wstyd się przyznać ale poszłam na łatwiznę i użyłam kupnej polewy... ale jest smaczna więc dlaczego nie. Zgodnie z instrukcją - saszetki z polewą wstawiłam do garnka z wodą i gotowałam aż się rozpuściła.

6. Jako posypki używam pokruszone pistacje albo orzechy nerkowca w miodzie. Czasami zostawiam samą polewę. Właściwie zależy to od tego co i czy w ogole mam coś pod ręką :) Tym razem pokruszyłam moje ulubione orzechy nerkowca w miodzie i płatki migdałów. Fajnie chrupie :)

7. Po wyjęciu ciasta z piekarnika odczekałam aż przestygło i całość polałam polewą deserową i na koniec posypałam domową posypką :)

Do takiego małego niewinnego brownie polecam gałkę lodów... Chyba nie muszę Was przekonywać, że jest to pyszota? :)

Enjoy!


środa, 6 kwietnia 2011

Bezowa Przyjemność :)

Po kilkudniowych kłopotach z zalogowaniem się do mojego bloggera już szybciutko podaje Wam przepis na pyszne beziki :)

Bezy to idealna słodycz do niedzielnej kawki albo herbatki i nie znam osoby, która oprze się tej słodkiej przyjemności :)

Mój przepis na bezy jest bardzo łatwy i wręcz błyskawiczny!

SKŁADNIKI:
(przepis na mniej więcej dwie blachy, zależy od wielkości waszych bez)
4 białka
200g cukru
szczypta soli

Mój przelicznik to 50 g cukru na jedno białko.

PRZEPIS:

1. Do miski wrzuciłam białka, szczyptę soli i zaczęłam ubijać.

2. Ubijając białka stopniowo dodawałam cukier i ubijałam aż do powstaniu sztywnej piany.

3. Następnie dużą łyżką nakładałam bezowe czapeczki na blachę.

3. Na koniec piekłam w 110 stopniach przez około 60 minut.


Smacznego :)

poniedziałek, 28 lutego 2011

Ptysiowa przyjemność

Zachęcam Was do skorzystania z poniższego przepisu na pyszne ptysie. Zawsze mi się wydawało, że zrobienie ciasta ptysiowego jest skomplikowane ale przekonałam się, że wcale tak nie jest i miałam ogromną frajdę nie tylko z ich zjedzenia, ale przygotowania. Enjoy!

SKŁADNIKI:
Ciasto:
100g masła
185g kubka mąki (dwa razy przesianej)
6 lekko roztrzepanych jajek
2 kubki cukru

PRZEPIS:

1. Do garnka o grubym dnie włożyłam masło, zalałam 3/4 szklanką wody i mieszałam na średnim ogniu do momentu zagotowania.

2. Następnie zdjęłam garnek z ognia i szybko wymieszałam z mąką.

3. Po dodaniu maki postawiłam garnek z powrotem na ogień i mieszałam drewniana łyżką do momentu aż ciasto zebrało się z jednej strony garnka. Może się to wydawać niemożliwe, ale tak właśnie się stało :). Następnie odstawiłam ciasto do przestygnięcia.

4. Gdy ciasto wystygło zaczęłam stopniowo dodawać roztrzepane jajka. Dodawałam po 4 łyżki i dokładnie mieszałam aż całe jajka będą zużyte a ciasto gładkie i lśniące.

5. Rozgrzałam piekarnik do 195 stopni i ustawiłam na tryb termoobiegu. Następnie musicie zdecydować jakiej wielkości chcecie ptysie. Ja lubię ptyś konkret także ciasto nakładałam dużą łyżką. Ponieważ ptysie się rozrastają i pęcznieją to zostawiałam kilka centymetrów odległości między jednym z drugim. Jak nałożycie ciasto na blachę i włożycie do piekarnika do skropcie blachę wodą. Pieczcie około 20 minut. Pamiętajcie, że ptysie na jednej blaszce muszą być mniej więcej tej samej wielkości bo inaczej nierówno się upieką. Po upieczeniu wyłączcie piekarnik i odczekajcie chwile zanim je wyjmiecie z piekarnika, żeby Wam nie opadły - bo takie niespodzianki też miałam.

Gdy już macie wszystkie ptysie to możecie wybrać nadzienie :) Może to być krem waniliowy, budyń, albo bita śmietana. Oczywiście nadzienie może być też na ostro :) Co kto lubi.
Ja mam przepis na fantastyczny krem waniliowy z Grand Marnier... ale o tym wieczorem :)

No i obiecany przepis na słodkie nadzienie.

SKŁADNIKI:
375 ml mleka
1 laska wanilii
3 żółtka
1/4 szklanki cukru
2 łyżki mąki
1/4 szklanka Grand Marnier
375ml śmietany

PRZEPIS:

1. Do garnka wlałam mleko i wrzuciłam przekrojoną laskę wanilii. Podgrzewałam do momentu gdy mleko prawie się zagotowało. Następnie odstawiłam do ostygnięcia.

2. Żółtka, cukier i mąkę wymieszałam aż do powstania gęstej bladej masy.

3. Garnek z waniliowym mlekiem wstawiłam z powrotem na kuchenkę i gotując na małym ogniu dodawałam mieszankę mąki, cukru i żółtka. Gotowałam do momentu aż mieszanka zgęstniała. Uważajcie, żeby nie przypalić kremu ;) Następnie zdjęłam garnek z ognia, przykryłam folią i odstawiłam do ostygnięcia.

4. Pod koniec ubiłam na sztywno śmietanę i wymieszałam z ostudzonym kremem.

5. Następnie przełożyłam krem do szprycy i nadziałam ptysie.

Polecam ten krem ponieważ smakuje naprawdę fantastycznie !!! :)

Oto zdjęcie ptysiaków :)

środa, 12 stycznia 2011

Moja pierwsza wuzetka :)

Dzisiaj będzie o wuzetce :)

Uwielbiam dobrze nasączone i mocno kremowe eleganckie wuzetki. Nie wiem dlaczego, ale wuzetka wydaje mi się taka szlachetna. Im dłużej się nad tym zastanawiałam tym bardziej interesowało mnie skąd ta nazwa.

Co się w takich sytuacjach robi? No, oczywiście, że się wpisuje w Google. Odpowiedź znalazłam na Wikipedii. I oto proszę co przeczytałam:

Nazwa deseru powstała na przełomie lat 40. i 50. XX wieku od warszawskiej trasy W-Z, w pobliżu której znajdowała się jedna z cukierni. Według innej teorii nazwa "wuzetka" pochodzi od skrótowca "WZK", którego roz
winięcie to "wypiek z kremem".
Źródło: Wikipedia

I co o tym myślicie? Która wersja jest bardziej prawdopodobna? Jestem ciekawa Waszych odpowiedzi :)

Jednak niezależnie od nazwy jest to jedno z moich ulubionych ciastek i postanowiłam je po prostu upiec. Na zachętę powiem Wam, że wyszło bardzo smacznie - jedyne czego mi brakowało to standardowego wuzetkowego kształtu, ale ta wuzetka robiła za tort urodzinowy więc po długim zastanowieniu i rozważeniu wszystkich za i przeciw - upiekłam ją w okrągłej foremce. jednak kolejna będzie standardowa i Wam też polecam foremkę prostokątną.


SKŁADNIKI:
6 jajek
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki
3 kopiaste łyżki kakao
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

PRZEPIS:
1. Na początku nastawiłam piekarnik na 170 stopni. Jak zwykle wybrałam funkcje termoobiegu.

2. Oddzieliłam żółtka od białek i ubijając je na sztywną pianę.

3. Następnie dodałam cukier i dalej ubijałam.

4. Wciąż ubijając stopniowo dodawałam żółtka.

5. Do powstałej masy dodałam przesianą mąkę wraz z kakao i proszkiem do pieczenia. To wszystko jeszcze raz wymieszałam.

6. Wzięłam okrągłą blachę, wysmarowałam masłem, posypałam bułką tartą i przelałam do niej ciasto. Następnie wstawiłam do rozgrzanego piekarnika i piekłam około 30 minut.

Po upieczeniu czekałam aż ciasto przestygnie. Ponieważ dobra wuzetka musi być dobrze nasączona to proponuję nasączać ciasto herbatą ze spora ilością alkoholu.

SKŁADNIKI:
2 torebki czarnej herbaty
1/3 cytryny
300 - 350 ml alkoholu - proponuję wódkę bądź Grand Marnier
4 łyżki cukru

PRZEPIS:
1. Z 500 ml gorącej wody zrobiłam mocną herbatę. Wcisnęłam cytrynę, dodałam 4 łyżki cukru, alkohol i to wszystko wymieszałam i odstawiłam do ostygnięcia.

No i nadszedł czas na pyszny śmietankowy krem :)

SKŁADNIKI:
500ml śmietany 36%
1/2 szklanki wody
3 łyżeczki żelatyny
około 5 łyżek najlepiej cukru pudru

PRZEPIS:
1. Zagotowałam pół szklanki wody. Wsypałam żelatynę i mieszałam aż zniknęły wszystkie grudki. Następnie znowu czekałam aż wystygnie.

2. W misce ubiłam śmietanę z cukrem pudrem na sztywno. Dodałam żelatynę i całość wymieszałam.

3. Następnie wstawiłam krem do lodówki. Wystarczy około 30 minut.

4. Czekając aż krem zgęstnieje zabrałam się za nasączanie wuzetkowego spodu. Nabierałam alkoholową herbatę na łyżkę stołową i starałam się równomiernie nasączać.

5. Gdy spód był nasączony wzięłam szpatułkę i rozprowadziłam krem po całym cieście. Zostawiłam sobie trochę kremu do charakterystycznej dla wuzetki dekoracji.

6. Przykryłam powstająca wuzetkę drugą częścią ciasta i również nasączyłam herbatą z alkoholem.

Następnie wstawiłam jeszcze nie skończoną wuzetkę do lodówki i zabrałam się za przygotowanie polewy.

POLEWA:

Jak się okazało ja wybrałam nieodpowiedni przepis na wuzetkową polewę. Moja polewa była strasznie twarda (aż urodzinowe świeczki ciężko było wbijać), dlatego od razu polecam Wam polewę, która jest gładka, błyszcząca i idealnie pasuje do wuzetki.

SKŁADNIKI:
ok. 0,5 kostki masła
0,5 szklanki mleka
1 szklanka cukru
4 łyżki kakao

PRZEPIS:
1. Rozpuścić masło w rondelku, dolać mleka, wsypać cukier i kakao i gotować na małym ogniu aż składniki się rozpuszczą, połączą i powstanie kakaowa masa.

2. Całość polać polewą.

3. Na sam koniec została dekoracja. Naładowałam szprycę kremem (którego sobie wcześniej trochę zostawiłam) i dookoła zrobiłam te charakterystyczne dla wuzetek kremowe czapeczki.
Chciałam zrobić tyle czapeczek ile miało być porcji ale wyszło mi ich trochę więcej. To bez znaczenia bo było pyszne!

Jak na pierwszą wuzetkę jestem bardzo zadowolna z efektu.

Zachęcam do pieczenia i życzę smacznego :)


Ta-Da :)




wtorek, 11 stycznia 2011

Karpatkowa przygoda wieczorową porą

Drugi noworoczny post będzie uroczysty bo urodzinowy :) W niedziele obchodziłam urodziny, kończąc tyle lat, że z dnia na dzień moje kremy pielęgnacyjne stały się nieaktualne ;) Z tej okazji zaprosiłam moją rodzinę na urodzinowy obiad.

Ja w ogóle jestem bardzo rodzinną osoba i mi takie obiady rodzinne sprawiają na prawdę dużo frajdy. Uwielbiam takie rodzinne biesiadowanie. Uważam, że takie spotkania są ważne i potrzebne - jeśli oczywiście rodzina przepada. Ja mam to szczęście, że my się bardzo lubimy. Oczywiście jak w każdej rodzinie zdążają się sprzeczki, fochy i aferki ale podstawą jest to, że możemy na siebie liczyć cokolwiek by się nie działo.

Wracając do urodzin - postanowiłam w tym roku nie kupować tortu urodzinowego. Wolałam zrobić ciasto sama i docelowym urodzinowym tortem była nowoczesna Wuzetka a pomocniczym ciastem była Karpatka. Skąd pomysły na takie urodzinowe słodkości? Wuzetka zawsze wydawała mi się wyzwaniem cukierniczym. Okazało się jednak, że robi się ja bardzo przyjemne i wbrew pozorom nie jest taka trudna. Wymaga precyzji, ale to jest do przejścia.
Karpatkę zrobiłam z myślą o moim najmłodszym bracie. Olek składał karpatkowe zamówienie już na Święta Bożego Narodzenia, ale w ferworze ciasteczek, trufli i kolejnych ciasteczek nie miałam już ani czasu ani siły jej upiec. Dodatkowo na kolacje noworoczną, na której obecne było moje rodzeństwo zrobiłam Cannelloni ze szpinakiem pod beszamelem...Olek nie lubi szpinaku... więc była to idealna okazja wynagrodzić mu noworoczne cierpienia i zrobić mu przyjemność.

Przymierzając się do karpatki... nie wiedziałam, że odbędę walkę z kremem, wszystkim garnkami i łyżkami! Nie wiedziałam też, że ją wygram :)... co prawda mogłam się tego spodziewać, ale był moment kiedy szczerze w to wątpiłam.


SKŁADNIKI NA CIASTO:
około 1 szklanki wody
około 1 szklanki mąki
125g masła
4 duże jajka
1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia

PRZEPIS:

1. Do dużego garnka wlałam szklankę wody i m
asło i zaczęłam gotować na małym gazie. Cały czas mieszając składniki doprowadziłam do wrzenia.

2. Wrzącą wodę z masłem zdjęłam z ognia i energicznie mieszając dodałam przesianą mąkę. Mieszałam aż powstała gęsta masa i cała zebrała się po jednej stronie garnka.

3. Po ostygnięciu powstałej masy zaczęłam stopniowo dodawać jajka. Po każdym dodanym jajku dokładnie mieszałam powstającą masę.

4. Po dokładnym wymieszaniu masy z jajkami dodałam kopiasta łyżeczkę proszku do pieczenia i znowu wymieszałam. Ciasto powinno mieć gęsta i lepką konsystencje.

5. Do tej karpatki wybrałam dosyć małą blachę ponieważ piekłam jeszcze inne smakołyki a też nie chciałam wszystkich przekarmić :). Zresztą przy takich proporcjach - mała blacha w zupełności wystarcz. Wysmarowałam blachę masłem, posypałam bułką tartą, przełożyłam połowę masy na blachę i wstawiłam do rozgrzanego na 195 stopni piekarnika. Jak upiecze Wam się pierwsza część to tak samo upieczcie drugą. Spód i góra karpatki powinny nierówno wyrosnąć.

Jak już się stałam dumną posiadaczką karpatkowych ciast to rozpoczęła się kremowa walka. W sumie byłam zaskoczona, ze w ogóle miałam kłopoty z kremem bo nie po raz pierwszy zabrałam się za robienie kremu!

Sama przed sobą się wstydzę tego co zrobiłam - skorzystałam z kremu do karpatki z torebki.

KREM Z PACZKI:
2 opakowania kremu do karpatki

Kupiłam krem marki Delecta i trzymając się instrukcji na odwrocie opakowania dodałam 1/2 litra mleka i 250g masła.

PRZEPIS:

1. Część mleka wlałam do garnka i zaczęłam gotować na małym ogniu.

2. Drugą części mleka wymieszałam z proszkiem. Gdy mleko zaczęło się gotować wlałam wymieszany proszek z mlekiem do garnka. Ważne, żeby od razu energicznie mieszać, żeby zapobiec grudkom i żeby nie przypalić kremu.

Powstał smaczny krem i powstał mój kłopot - okazało się, że mimo że moja karpatka jest mała to jedna torebka kremu wcale nie wystarczy. Dlatego zabrałam się za krem własnej roboty.


KREM WŁASNEJ ROBOTY:
3 szklanki mleka
3/4 szklanka maki
3/4 szklanki cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
1/2 kostki masła
4 jajka

PRZEPIS:

1. Dwie szklanki mleka, masło i cukier oraz cukier waniliowy wrzuciłam do garnka i zaczęłam gotować.

2. Dwie szklanki mleka, jajka i mąkę wymieszałam i dodałam do wrzącego mleka już mleka.

3. Mieszankę gotowałam około 2 minut aż zaczął powstawać krem. Pamiętajcie, żeby energicznie mieszać, żeby pozbyć się ewentualnych grudek i uniknąć przypalenia.

Do takich wniosków doszłam tuż po szkodzie, kiedy to pierwszy własnoręcznie robiony krem przypaliłam. Chciałam go jakoś uratować, przełożyłam do miski, ostudziłam, próbowałam ale niestety moja staranie poszły na marne bo krem się do niczego nie nadawał. Pobrudziłam za to większość garnków i misek więc po kremowych przejściach moja kuchnia wyglądała jak pole bitwy kremowej. Oczywiście przypalony krem wywaliłam i zrobiłam drugi, który na szczęście wyszedł idealny.

Na koniec złamałam kolejna swoją zasadę - wymieszałam krem z torebki z moim domowym. Uważam, że to karygodne natomiast była już 1 w nocy i szkoda mi było wyrzucić krem bo w sumie był całkiem smaczny.

Bratu Karpatka smakowała...a ja sama zjadłam trzy duże kawałki :)

Polecam i życzę smacznego! :)


Moja duma w całości :) ...


... i jej wnętrze :)







niedziela, 11 lipca 2010

Malinowa słodycz

Mówi się, że śniadanie powinno być najbardziej pożywnym posiłkiem dnia dostarczającym około 30 procent dziennego zapotrzebowania energetycznego. To jest tak jak w tym słynym powiedzeniu - "Śniadanie jedz jak król, objad jak książe, kolacje jak żebrak" - albo jak mawia Wielas - "Obiad zjedz na sniadanie'' (tyle, że Wielas je obiad na śniadanie i obiad na obiad.. :D).

Ja akurat wieżę w tą zasadę, natomiast też nie zawszę się do niej stosuje. W końcu reguły są po to, żeby je czasami łamać :). Przy 35 stopniach na dworzu miałam ochotę na małę, chłodne i słodkie śniadanie więc zrobiłam serek waniliowy Danio z malinami. Zastanawiałam się, czy w ogóle wrzucać ten pomysł na bloga bo jest naprawde łatwe i jestem pewna, że każdy może sobie cos takiego przygotowac nawet niechcacy, ale naprawdę bardzo je lubię i mój domowy łasuch też. Przygotowanie zajmuje około 3 minuty..zjedzenie również :).

SKŁADNIKI:
(dla dwóch osób)

2 duże opakowania serka Danio - ja uważam, że waniliowy najlepiej pasuje
opakowanie świezych malin

PRZEPIS:

1. Wlałam serek Danio do miski. Do serka wsypałam maliny zostawiając sobie kilka sztuk do dekoracji.

2. Następnie mieszankę przelałam do ozdobnych pucharków i ozdobiłam malinami.

Uważam, żedanie najdaje się zarówno na lekkie śniadanie jak i na deser.

Smacznego!
Trzy minuty później... :D


wtorek, 6 lipca 2010

Naleśnikowa fantazja

Dzisiaj podaję przepis na mój ulubiony wariant naleśników! Najbardziej lubię naleśniory ze słodkim twarożkiem, truskawkami i śmietaną. Poza sezonem zamiast truskawek dodaję dżem truskawkowy domowej roboty, na który wkrótce dostaniecie przepis :). Myślałam, że już dawno temu odkryłam tajniki naleśników i byłam przekonana, że w tej dziedzinie już nic mnie nie zaskoczy, a jednak!

Moje naleśnikowe odkrycie związane jest ze stylem jego zawijania. Do tej pory zawijałam w rurki i bardzo rzadko w trójkąty. Zawijanie inne niż rurka wydawało mi się takie nienaturalne. Moja mama pracuje w restauracji i podpowiedziała mi jak ładnie zawinąć naleśniki w rożki. Ku mojemu zaskoczeniu wygląda to całkiem fajnie, łatwiej jest je fikuśnie udekorować i ładnie podać.

Naleśniki są o tyle ciekawym daniem, że można je zrobić na milion sposobów w zależności od tego co akurat macie pod ręką. Poniżej naleśniki w wersji „Na Słodko”.

Dobrej zabawy i smacznego!


SKŁADNIKI:

Naleśniki:
2 jajka
250g mąki
250 ml mleka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Twaróg:
1 opakowanie twarożku - ja polecam Piątnica Light
1 małe opakowanie jogurtu naturalnego - ja zazwyczaj używam 0%
1 łyżka cukru bądź fruktozy dla miłośników wersji light

Polewa:
1 śmietana 18%
1 łyżeczka cukru waniliowego

PRZEPIS:

1. Mieszacie jajka, mąkę, mleko, proszek do pieczenia i szczyptę soli na jednolitą masę. Dla miłośników wanilii: możecie dodać troszkę cukru waniliowego. Pamiętajcie też, że ciasto nie może być zbyt rzadkie.

2. Kiedy ciasto na naleśniki jest gotowe możecie albo usmażyć wszystkie naleśniki albo wziąć się za twaróg. Ja lubię najpierw wszystko przygotować, więc w drugiej kolejności zabieram się za twaróg. Najbardziej lubię twarożek Piątnica light. Przełóżcie twaróg do miski, dodajcie jogurt , cukier i wymieszajcie. Zazwyczaj „dziabdziam” twaróg widelcem.

3. Jeśli chcecie polać naleśniki śmietaną to proponuję śmietanę szefa kuchni 18% wymieszać z łyżeczką cukru waniliowego.

4. Pozostaje usmażyć naleśniki, dodać twarożku i zawinąć wedle uznania w rożki, trójkąty bądź rurki następnie ułożyć ładnie na talerzu i przystroić dużą ilością truskawek.

5. Całość polejcie śmietaną i gotowe! Moje naleśniki udekorowałam gęstym sosem Balsamino - uważam, że idealnie pasuje do truskawek. Nadaje takiego wyrafinowanego smaczku.

Mam nadzieję, że będzie Wam smakować tak jak mnie i moim bliskim! :)

poniedziałek, 5 lipca 2010

Tropikalne placuszki

Dla tych, którzy chcą poczuć smak wakacji polecam przepis na tropikalne placki. Jak byłam mała to moja mama robiła mi placki z jabłkiem kilka razy w tygodniu :) a że moja mama przepysznie gotuje to muszę przyznać, że byłam konkretnym tłuścioszkiem :)

Moje tropikalne placki wzięły się oczywiście z placków z jabłkiem tylko zamiast jabłek dodaje inne owoce na przykład banany, mango, brzoskwinie i ananasa. Smak wakacji gwarantowany :)

Placki idealnie nadają się na śniadanie :)

SKŁADNIKI:
2 szklanki mąki
2 jajka
1 szklanka jogurtu naturalnego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 cukier waniliowy
świeże owoce

PRZEPIS:

1. Mieszacie mąkę, jajka, jogurt, proszek do pieczenia i cukier waniliowy na jednolitą masę.

2. Dodajecie pokrojone w kostkę owoce.

3. Następnie usmażcie placki na złocisty kolor i danie gotowe do podania.

Placki możecie polać np. ubitymi truskawkami, śmietaną, bądź czekoladą. MNIAM!




Majce, aż ślinka ciekła :)


środa, 30 czerwca 2010

Muffinki na słodko


Dzisiaj podpowiem Wam jak upiec uroczo kolorowe Muffiny!
Do dzieła! :)

SKŁADNIKI:
4 jajka
150 g masła
250 g cukru
2 1/2 szklanki mąki
1/4 szklanki mleka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka soli
składniki na nadzienie - jagody, maliny, czekolada, banan, jabłko, czego dusza zapragnie :)

Czas pieczenia to 25 minut na 190 stopni.

PRZEPIS:

1. Na początek rozgrzejcie piekarnik do 190 stopni.

2. Następnie w garnuszku roztopcie masło i przelejcie do dużej miski. Do roztopionego masła dodajcie ekstrakt z wanilii i stopniowo wbijajcie jajka. Po każdym dodanym jajku dokładnie mieszajcie tworzącą się masę.

3. Po dodaniu jajek dodajcie cukier i dokładnie wymieszajcie. Następnie dodawajcie stopniowo mąkę i mieszajcie. Wlejcie mleko i dodajcie proszek do pieczenia i znowu dokładnie wymieszajcie.

4. Na tym etapie, jeśli oczywiście chcecie dodajcie to na co macie ochotę. Mogą to być maliny, jagody, banan z kawałkami czekolady bądź cokolwiek akurat macie pod ręką. Muffiny, które widzicie na zdjęciu poniżej są klasycznie waniliowe bez żadnych dodatków. Zależało mi na tym, aby je udekorować a nie chciałam za bardzo mieszać smaków.

5. Po wymieszaniu ewentualnych dodatkowych składników wysmarujcie specjalną foremkę do Muffinów masłem i wysypcie delikatnie bułką tartą. Po upieczeniu będzie Wam o wiele łatwiej je wyjąć.

6. Wypełnijcie foremkę na ok. 3/4 ciastem zostawiając trochę miejsca na ich wyrośnięcie.

7. Po ostygnięciu polejcie czekoladą bądź lukrem i posypcie kolorowymi bądź czekoladowymi wiórkami!

Pyszota!



środa, 26 maja 2010

Murzynek Babci Tereni

Przy okazji pierwszego poważnego wpisu na moim blogu podam Wam przepis na pysznego murzynka. Przepis jest o tyle fajny, że jest łatwy, zajmuje mało czasu i sprawdza się za każdym razem :)
Powodzenia!

SKŁADNIKI:
1 masło
4 jajka
1,5 szklanki cukru
2 szklanki mąki
0,5 szklanki mleka
4 łyżki kakao
1,5 kieliszka Rumu bądź Whisky
2 łyżki proszku do pieczenia
kilka kropelek zapachu rumowego

Czas pieczenia: 45 minut na 200 stopni

PRZEPIS:

1. Do rądelka wrzucamy masło, cukier, mleko oraz kakao i gotując na małym ogniu i mieszamy do momentu aż wszystkie składniki się połączą i uzyskamy jednolitą masę.

2. Następnie przelewamy masę do dużej miski. Ja zazwyczaj zostawiam sobie około 2/3 szklanki tej masy i na końcu wykorzystuje do polania upieczonego murzynka. Polewę można zrobić też oddzielnie.
Do naszej masy stopniowo dodajemy jajka, mąkę, zapach rumowy, alkohol i proszek do pieczenia. Po każdym dodanym składniku dokładnie mieszamy masę, żeby jej konsystencja była jednolita.

3. Do rozgrzanego na 200 stopni piekarnika wstawiamy ciasto i pieczemy przez 45 min co jakiś czas sprawdzając czy ciasto nam się nie przypala.

4. Po upieczeniu wyjmujemy ciasto i czekamy aż przestygnie. Na koniec polewamy ciasto polewą, którą sobie zostawiliśmy na początku.

Murzynka można podawać samego bądź z gałką lodów waniliowych i bitą śmietaną.

Smacznego!